Email Drukuj

Terry Johnson
ABSOLWENT

Premiera 6 lipca 2013 na Scenie im. G. Holoubka

 

 

 

Ameryka. Burzliwe lata 60., w tle rewolucja seksualna, Beatlesi i zapach marihuany. Ben kończy prestiżową uczelnię i zupełnie nie wie, co zrobić ze swoim życiem. Bunt przeciwko rodzicom, zauroczenie dojrzałą kobietą i inicjacja seksualna – oto jego pomysły na dorosłego siebie. Podnosi się i upada, boi się i jest odważny, zakochuje się i załamuje jednocześnie. Czy uda mu się żyć na własny rachunek?

„Absolwent” to nie tylko opowieść o samotności młodego człowieka, ale też wnikliwy portret hipokryzji klasy średniej. Adaptacja Terry'ego Johnsona powstała na podstawie powieści Charlesa Webba oraz scenariusza filmowego Caldera Willinghama i Bucka Henry'ego na mocy specjalnego porozumienia ze StudioCanal. Została wyprodukowana po raz pierwszy w Londynie i na Broadwayu przez Johna Reida i Sachę Brooksa. Dla Teatru Dramatycznego przetłumaczył ją Jacek Poniedziałek.


Twórcy o „Absolwencie”:

Jakub Krofta: Chciałbym przede wszystkim tym spektaklem porozmawiać z widzem o dojrzewaniu do własnego życia, o tym, jak ciężko jest konsekwentnie podążać własną drogą wbrew rodzicom, jak trudno zrezygnować z bezpieczeństwa na rzecz wolności. Sam jestem trochę w sytuacji rodziców głównego bohatera Bena, którzy pragną go ochronić przed życiem. Ale im więcej go chronią, tym więcej mu szkodzą. Stosunki rodzice-dzieci i dzieci-rodzice to chyba dla mnie najistotniejszy temat tej sztuki. Okazuje się, podobne problemy przerabiano już 50 lat temu. Z drugiej strony to uświadamia widzom, że ciągle żyjemy w świecie przesądów i konwenansów, które utrudniają nam podjęcie decyzji, utrudniają wybory. Wspólnie w zespołem doszliśmy do wniosku, że opowiemy historię z lat 60. bez uwspółcześniania na siłę.

Krzysztof Dracz: Pracując nad spektaklem, chcemy odejść od słynnego filmu Mike’a Nicholsa i zrobić rzecz współczesną, by mogła dotknąć widza dzisiaj. A przecież w Polsce, która nieustannie się zmienia i pełną gębą staje się kapitalistycznym krajem problem dziecka trzymanego pod kloszem i obsesyjnego dbania rodziców, by opływało w dostatek, jest bardzo aktualny. Kwestia rozwoju psychicznego, czy dojrzewania odchodzą na dalszy plan, stąd biorą się problemy wychowawcze, rodzi się w nastolatkach chęć buntu.

Krzysztof Brzazgoń: Ben to gigantyczne wyzwanie dla mnie. To bardzo trudna i złożona rola, ale też mi bardzo bliska. Przede wszystkim lubię teatr psychologiczny, w którym mogę czerpać dużo z siebie, swojej przeszłości, przeżyć. Budując Bena, przechodzę przez wszystkie emocje i stany: załamanie, zauroczenie, strach, zakochanie. Dlatego mój bohater może chwilami śmieszyć, ale jednocześnie wzrusza, bo widać, że ma ze sobą gigantyczne problemy. Udział w „Absolwencie” to dla mnie też szkoła teatru. Dużo uczę się od kolegów, zresztą Krzysztof Dracz był moim profesorem, spotkaliśmy się na trzecim roku. I to dla mnie zaszczyt móc z nim grać w Teatrze Dramatycznym. Pozostali aktorzy Agnieszka Warchulska, Andrzej Blumenfeld, Mariusz Drężek czy Jola Olszewska bardzo mi pomogli, dawali wskazówki, dużo rozmawialiśmy po próbach. Czuję się zatem rewelacyjnie w tym teamie. Mam nadzieję, że widzowie to zobaczą.

Agnieszka Warchulska: Sztuka jest znacznie bardziej pogłębiona niż film Nicholsa. Relacja mojej bohaterki z córką, czy z Beniaminem są rozszerzone. W filmie Pani Robinson służy wyłącznie jako wytrych do dojrzewania Bena, w sztuce możemy poznać motywacje jej działania. Zresztą tu wszyscy bohaterowie mają jakąś historię, są poobijani i poranieni, spotykają się ze swoimi problemami, ze swoim życiem pozornie szczęśliwym. Romans mojej bohaterki i Beniamina jest prowokacją dla wszystkich.

 

Prasa o spektaklu:

"To atrakcyjnie opowiedziana historia o dojrzewaniu do dorosłego życia, także seksualnego"
/Przegląd/

"Absolwent" Jakuba Krofty nie jest diagnozą społeczeństwa, bo nie ma nią być. To spektakl o relacjach rodzinnych, o słabości młodych ludzi podatnych na konformizm, i o miłości, która może być jedyną szansą, by się całkiem w tym zwariowanej epoce nie pogubić. (…) Prawdziwą aktorską kreację stworzyła w tym spektaklu Agnieszka Warchulska. Jej Pani Robinson uwiodłaby każdego mężczyznę. Jest świadomą swej kobiecości dojrzałą kobietą, niczym kot z myszą bawi się uczuciami młodego człowieka.
/Polska Metropolia Warszawska/

Przedstawienie jest ciekawe, konsekwentne, trzyma rytm.
/miernikteatru.blogspot.com/

 

Reżyseria: Jakub Krofta
Przekład: Jacek Poniedziałek
Scenografia: Jan Polivka
Kostiumy: Ilona Binarsch
Muzyka: Vratislav Šrámek
Asystent reżysera: Ewa Słobodzianek

Obsada:
Krzysztof Brzazgoń – Beniamin
Agnieszka Warchulska – Pani Robinson
Krzysztof Dracz – Pan Robinson
Anna Szymańczyk – Elaine
Jolanta Olszewska – Pani Braddock, Striptizerka
Mariusz Drężek – Pan Braddock
Andrzej Blumenfeld – Psychiatra, Pastor, Gość w barze
Piotr Siwkiewicz / Waldemar Barwiński – Recepcjonista, Barman, Carl

 

Czas trwania spektaklu: 2godz. 20 min.

 

Zdjęcia Krzysztofa Bielińskiego